Zmień rozmiar tekstu













Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 1   [ Posty: 9 ]
Autor Wiadomość
 Tytuł: TRZYMAMY KCIUKI !!!
PostNapisane: 02 06 2011, 21:55 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 10 2009, 14:07
Lokalizacja: z innej planety
ponieważ chłopaki są skromni,a ja jestem znanym CHWALIPIĘTĄ , 8)
chciałem pochwalić pięty dwóch naszych kolegów z ASG KRAKOW,których znacie tj.

-WTK
-REMY

ktorzy podjeli wyzwanie nielada
czyli

"BIEG RZEŻNIKA" !!! dystans: 80 km !!!


Remy[Derro] napisał(a):
Obrazek

Napieramy :):) Oficjalna lista startujących, chlubne miejsce zaraz poniżej grupy "aśnaebaem".



jakie sa tam przewyzszenia i podbiegi mozecie sami stwierdzic przegladajac wiecej info ponizej
http://www.biegrzeznika.pl/index.php/regulamin

godne podziwu i chwaly samozaparcie ,wola walki oraz pokonanie barier wlasnego organizmu i umyslu

trzymam kciuki ,nawet te u nóg!!!

_________________
Obrazek

"W nic nie wierz,niczego nie żądaj,niczego sie nie bój"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TRZYMAMY KCIUKI !!!
PostNapisane: 02 06 2011, 23:20 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 01 2009, 17:57
Lokalizacja: ten dom obok Majzoka
Normalnie sa szaleni :-) ale chwala im za to!!!

Bede siedzial trzymal kciuki i popijal napoje izotoniczne za ich zdrowie, oby dopisalo :-)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TRZYMAMY KCIUKI !!!
PostNapisane: 03 06 2011, 8:03 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 04 2007, 19:23
Lokalizacja: Kraków
Podziękowałbym, ale wolę nie zapeszać :mrgreen:

Jest i druga skitrana dwójka, ale oni są poza listą, bo zapiszą się dzień przed zawodami 8)

_________________
Stowarzyszenie ŻUBR Eksploracja.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TRZYMAMY KCIUKI !!!
PostNapisane: 03 06 2011, 9:33 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 01 2009, 21:50
Lokalizacja: Kraków
Powodzenia! :-)

_________________
"Admire nothing. Observe everything!"
"Stack the bodies to GOD"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TRZYMAMY KCIUKI !!!
PostNapisane: 25 06 2011, 16:47 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 04 2007, 19:23
Lokalizacja: Kraków
No dobra, tośmy są.

Ogólnie sukces w 50% - bo do mety dotarł tylko Remy - ja na 32 kilometrze musiałem pomimo ogólnie dobrego samopoczucia, kondycji i czasu odpuścić walkę ze względu na kontuzję kolana, jaką odniosłem na zbiegu przed Cisną.

Sam bieg - coś fantastycznego, gorąco wszystkim polecam! Nieprawdopodobny klimat, życzliwość organizatorów i uczestników, urok miejscówki i aranżacja - szczęka opada! Widok ponad 400 osób ruszających zwartą masą w ciemną noc z czołówkami na wystrzał z muszkietu rozwala system! Co do samego biegu - na powodzenie składa się wiele czynników, do których trzeba samemu dojść, niestety poprzez praktykę, której nam wczoraj zabrakło.

Przede wszystkim - długie i regularne przygotowania kondycyjne (to akurat u nas na 100%, mocy było aż nadto - na pierwszym etapie lecieliśmy na dużej pycie, aby oderwać się od peletonu i trzymać się grupy pościgowej, co się udało bez strat na samopoczuciu i wydolności). Do osiągnięcia takiego stanu trzeba biegać kilka razy w tygodniu przez cały rok i będzie ok. Nam przynajmniej tyle wystarczyło. Nie były potrzebne żadne specjalne żele energetyczne czy cuś. Wystarczają batony musli-czekolada i Isostar.

Pod drugie - dobre rozpoznanie terenu (u nas tak naprawdę w 30%, co jest jedną z przyczyn mojej kontuzji). Kiedy wie się, ile jest i gdzie są zbiegi i podbiegi, łatwiej kontrolować czas. Wczoraj do momentu mojej kontuzji lecieliśmy na dużej prędkości i ciśnieniu, aby się nie spóźnić na 2 przepak, po czym byliśmy na nim niemal 2h przed limitem (biorąc nawet pod uwagę fakt, że ostatni zbieg szedłem o kulach). Gdybyśmy dobrze znali trasę, nie zapieprzalibyśmy stromymi zbiegami w dół i moje kolano nie wykończyłoby się tak szybko.

Po trzecie - dopasowanie sprzętu do pogody (u nas na 60%). Przede wszystkim, o ile nie ma 30 st. upału, to nie ma sensu dźwiganie ze sobą plecaka, camelbacka, kijków, zapasów itp. Sam strój do biegania i ewentualnie lekki pas na jedną 250 ml butelkę z piciem na czarną godzinę i mały baton. Pić, jeść i przebierać się można bez ograniczeń na przepakach i nie ma sensu noszenie czegokolwiek ze sobą, bo im większe obciążenie, tym większe ryzyko kontuzji przy zbieganiu (kolejny element martyrologii mojego kolana). Wczoraj był moment, kiedy biegliśmy nad ranem w burzy i gwałtownej, nawalnej ulewie, ślizgając się po błotnistym szlaku. Pod górę jeszcze, ale z góry to jest proszenie się o kontuzję. Dlatego im mniej na sobie, tym lepszy wynik i większe bezpieczeństwo. Najlepszym dowodem jest dotarcie na metę wielu dziadków ok. 60 lat, którzy będąc "ze starej szkoły" nie wiedzą co to camelback i inne bajery, a cały wyścig pokonują w bawełnianej koszulce bez rękawków i krótkich gaciach rodem z lat '50, co najwyżej z małą butelką mineralnej w ręku na końcowych etapach. To nie asg - tu nadmiar bajerów szkodzi 8) .

Po czwarte - opanowanie techniki biegania po górach (u nas najwyżej na 20%). O ile podbiegi szły nam bez zarzutu i śmigaliśmy ludzi jak chcieliśmy, to przy zbiegach dostawaliśmy ostre wciry nawet od emerytów. Tzn. najpierw nie dostawaliśmy biegnąc na pełnej pycie, po czym taki zbieg z góry wykluczył mnie z wyścigu, rozwalając kolano. Później Remy był ostrożniejszy, ale na ostatnim etapie też wykończył kolana, co bardzo go spowolniło. Ogólnie na przyszły rok musimy popracować nad techniką zbiegania, bo w tym momencie sił mamy na wybiegnięcie na każdą górę, ale nie będziemy potrafili z niej zejść.

Po piąte - dbanie o pierdółki, które lubią decydować o wszystkim (u nas ok. 90%). Innym chętnym mogę powiedzieć tyle - w czasie kilku miesięcy treningów sami dojdziecie, co jest ważne w zakresie smarowania, wiązania, ubierania.

Podsumowując - gratulacje dla Remy'ego i innych, którzy ukończyli - zwłaszcza dla nowych rekordzistów trasy! Nadzieja na zemstę na Rzeźniku za rok dla tych, którzy stracili po drodze kości, stawy, ścięgna, mięśnie i skórę - a było ich wielu.

Ogólnie te 80 km to wcale nie jest niewykonalne. Tylko trzeba sobie to dobrze ogarnąć. Dla zainteresowanych powiem, że pobity w tym roku rekord trasy wyniósł 8 h 32 min. - i do dzisiaj nie mogę uwierzyć, czy zwycięzcy byli z tej planety.

Jak ogarniemy udupcony błotem sprzęt, to poszukamy jakiegoś zdjęcia. :)

_________________
Stowarzyszenie ŻUBR Eksploracja.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TRZYMAMY KCIUKI !!!
PostNapisane: 25 06 2011, 18:41 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 10 2009, 14:07
Lokalizacja: z innej planety
PIĘKNIE Pany!

REM mistrzostwo!
WTK tez swietnie ,ze 32 zrobiłeś..to nie jest 10 przeciez!

mam pewnosc niemalże ,iz w przyszłym roku" na bank" skończycie

jeszcze raz pełne "graty" dla Was!

_________________
Obrazek

"W nic nie wierz,niczego nie żądaj,niczego sie nie bój"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TRZYMAMY KCIUKI !!!
PostNapisane: 25 06 2011, 23:17 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 01 2009, 17:57
Lokalizacja: ten dom obok Majzoka
No BRAWOooooo!!!

Z bieganiem jak z seksem :mrgreen: za kazdym razem dluzszy dystans hi hi hi...

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TRZYMAMY KCIUKI !!!
PostNapisane: 26 06 2011, 10:04 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 06 2009, 9:12
Lokalizacja: Kraków
No to coś od siebie.

Myślę, że jak na debiut to i tak przygotowani byliśmy bardzo dobrze. Witek dobrze opisał klimat i tak było więc pojadę etapami.

Etap I do Żebraka - bardzo mądrze pobiegliśmy, na chwilę utknięcie w korku jak zrobiło się błoto ale trzymaliśmy średnie tempo i to jest klucz do sukcesu. Tutaj po prostu się nie ciśnie tylko wytrzymuje trasę. Mieliśmy 40 minut luzu na pierwszym punkcie. Batoniki, płyn i bieg.

Etap II do Cisnej - Znowu trzymaliśmy pyszne tempo ale Witkowi walnęła noga. Tu się nie wybiera. W Busie z Sanoka do Rzeszowa gadaliśmy z typem, które odpadł na tym etapie, jego partner z pary był na tym biegu szósty (!!!) raz i pierwszy raz zdarzyło mu się nie ukończyć, po prostu w tym biegu kontuzję są. Co więcej na zbiegu jakieś 4km przed końcem odcinka inny facet złamał kość strzałkową. Natomiast ja nie wiedziałem czy mogę w ogóle dalej biec i były trochę z tym jaja. Orgowie najpierw powiedzieli jeszcze na górze, że gdzieś się mnie dołączy, pocisnąłem ostro asfaltem do przepaka i tam mi powiedziano, że nie ma opcji, natomiast mogę sobie pobiec bez numerka startowego jako "turysta".

Etap III - Smerek - chciałem bardzo nadrobić co mi się z resztą udało, robiłem nawet podbiegi, komuś dałem altacet, bo zepsuł nogę, komuś innemu znalazłem telefon na trasie. I na tym etapie popełniłem błąd, który kosztował mnie 2h w ogólnym czasie. Ogromny zbieg na którym leciałem ile sił, końcówka asfaltem, gdzie poczułem się niepotrzebnie jak na błoniach. Na przepaku zjadłem bułkę, przebrałem skarpetki, wysmarowałem stopy niveą i dalej.

Etap IV - do Berehów czy jakoś tak - to jest ten etap, który znaliśmy. Ludzie mówią, że trudny. Ja uważam, że podbieg tuż po Cisnej jest gorszy. Na górze znalazłem się całkiem szybko, jak się zrobiło płasko szło już gorzej, jak przyszło mi z Puchatka zejść na ostatniego punktu kontrolnego to był już koszmar.

Etap V - Myślałem, że będzie pomoc techniczna w postaci moich starszych (chciałem koniecznie przesmarować kolana maścią i założyć opaski na rzepki ale nikogo nie było więc redbull i rura. I wtedy nauczony poprzednim etapem idąc w górę cierpiałem psychicznie wiedząc, że będzie trzeba zejść. Krótki odcinek (8,9km), góra wysoka, po szczytach trochę się biegło, więc łatwo się domyślić, że zbieg do mety był ciężki. Na górze jeszcze była tabliczka turystyczna, że zejście do Ustrzyk 1:15h, mi to zajęło ponad 1:30h a meta chyba była przed Ustrzykami. To pokazuje jak zwolniłem i ile by zmieniło gdybym mógł chociaż truchtać w dół.

Czas: 14:40. Szkoda. Stać nas na mniej niż 12h jestem o tym przekonany. Nie ma się co czarować, żadne ekstra gadżety sprzętowe tu nie pomogą. Chcesz nieprzemakalne buty to ugotujesz stopy, jak przemokną to przetrzesz. Wydaje mi się, że dobrze tutaj zrobiłem zakładając normalne lekkie buty z siatką ale ze stopperem od góry na kostkę od Artura, dzięki czemu noga oddychała, a kamerdolce nie miały jak wejść. OBOWIĄZKOWA DEPILACJA! Kremu na wór ile się da!

No i organizacyjnie bardzo fajnie. Ludzie rewelacyjni. Klimat rewelacyjny. Wszystko rewelacyjne. I mam ***** medal. Dziękuję.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TRZYMAMY KCIUKI !!!
PostNapisane: 29 06 2011, 10:34 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 04 2007, 19:23
Lokalizacja: Kraków
I ciąg dalszy napewno nastąpi. No chyba, że mi nogę rozchlastają.

Oto następny nasz etap:

http://www.maratongorce.pl/info.php

_________________
Stowarzyszenie ŻUBR Eksploracja.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 1   [ Posty: 9 ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
610nm Style by Daniel St. Jules of Gamexe.net

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL